Z ostatniego rzędu przed szereg - wywiad z Aleksandrą Jędrosz

  • Dział: Wywiady
Aleksandra Jędrosz Monika Wróblewska-Płocka Aleksandra Jędrosz

Niegdyś nieśmiała i zestresowana, dziś rezonuje swoją wewnętrzną i zewnętrzną siłą zarówno na inne kobiety, jak i na mężczyzn. Wszechstronna i niezłomna trenerka, która dzięki jednemu wydarzeniu postanowiła wyjść z cienia własnych ograniczeń. O tym, że zmiana jest w zasięgu ręki każdego, a wszystko w życiu można przekuć w źródło mocy, rozmawiamy z ambasadorką marki tiguar, Aleksandrą Jędrosz.

ekspertfitness.com: Silna kobieta – czyli jaka?

A. J.: Pewna swojej wartości, nie bojąca się porażek, odważna, inteligentna i niezależna.

ef.: Dziś sama możesz o sobie tak powiedzieć, ale wiem, że nie zawsze tak było: w dzieciństwie miałaś problem z wszelkimi wystąpieniami publicznymi i byłaś osobą nieśmiałą. Jaką rolę w Twojej metamorfozie odegrały pierwsze zajęcia fitness, na których pojawiłaś się w gimnazjum? Co wówczas czułaś?

A.J.: Tak, to prawda. Każde wyjście przed grupę, a nawet zwykła, publiczna odpowiedź przed klasą, powodowały drżenie nie do opanowania. Dodatkowo stresowałam się tym, że inni to zauważą, a to tylko potęgowało moje reakcje. Moment, który odmienił resztę mojego życia, nie zapowiadał się szczególnie – po prostu pewnego dnia w gimnazjum poszłam z siostrą na zajęcia fitness. Odbywały się jeszcze na sali gimnastycznej w szkole, ponieważ klubu u nas nie było. I to właśnie tam niesamowicie zaimponowała mi rola instruktorki (pozdrawiam Gosię! Zresztą, spotkałyśmy się po kilkunastu latach na szkoleniu). Uderzyła mnie jej energia, kontakt z grupą, radość z wykonywanej pracy i pewność siebie (myślałam sobie: „Jest taka zdrowa...!”). Moja pierwsza myśl była taka: „Jaką ona ma wspaniałą pracę: pomaga innym, zaraża ich pozytywną energią, a do tego łączy pasję z pracą. Też bym tak chciała!” I zaraz kolejna myśl: „Ale gdzież ja bym wyszła przed tak liczną grupę…?” Zawsze byłam przecież jedną z tych, które ćwiczą z tyłu. Ale to właśnie wtedy postanowiłam to zmienić i... sama zostałam instrukorką. Teraz jest zupełnie inaczej. Oczywiście przychodzą pewne chwile próby, ale już sobie z nimi radzę.

ef.: Jak Ci się wydaje – czy to sprawność i siła fizyczna budują siłę wewnętrzną, czy jest na odwrót i to wewnętrzne poczucie wartości tak naprawdę widać na zewnątrz?

A.J.: Myślę, że jedno i drugie. Na swoim przykładzie widzę, jak sprawność i siła fizyczna dodały mi pewności siebie. Uświadomiłam sobie, że ciężką pracą jestem w stanie wiele osiągnąć, a to przeniosło się automatycznie również na inne sfery życia. Stałam się świadomą kobietą i teraz widać to na zewnątrz. Ludzie, którzy mnie poznają, odbierają mnie jako silną kobietę i ciężko im uwierzyć, że wcześniej naprawdę było inaczej. Spotykając mnie po latach są zaskoczeni moją „przemianą” ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Często słyszę, że obserwują moje poczynania i sposób, w jaki się realizuję, że to motywuje również ich samych – a to bardzo miłe!

Aleksandra Jędrosz ambasadorką marki tiguar

ef.: W dzisiejszych czasach kobiety są dość mocno uprzedmiotawiane, zwłaszcza w mediach; na nowo muszą walczyć o swoje prawa, choć mamy XXI wiek. Ty cieszysz się dużym szacunkiem również wśród męskiej części swoich podopiecznych. Według Ciebie, jakie cechy, zachowania czy postawy pomogły Ci zdobyć ów szacunek?

A.J.: Owszem - wśród moich podopiecznych i uczestników zajęć cieszę się szacunkiem, ale na to musiałam sobie zapracować. Nadal czasem „walczę”, np. na pierwszym treningu (nie każdy chce ćwiczyć z kobietą z założenia), ale jestem naturalna, konsekwentnie odpowiadam na pytania i stopniowo wzbudzam zaufanie. Na pewno pomaga kompetencja, doświadczenie, wiedza, ukończone studia AWF plus liczne odbyte szkolenia oraz sprawność fizyczna. Śmieję się, że trenuję swój umysł równie mocno, jak ciało. Na szczęście nie muszę się wysilać, żeby pozyskać ludzi, bo to po prostu moja pasja i tym właśnie dzielę się na treningach. Szczerość - to chyba jedna z recept na zaufanie i szacunek.

ef.: Podobno co nas nie zabije, to nas wzmocni. Jak myślisz - czy rzeczywiście trudne, graniczne wydarzenia wzmacniają, czy częściej łamią lub osłabiają człowieka na resztę życia? Czy z tego też da się czerpać siłę do zmiany?

A.J.: W moim przypadku takie wydarzenia na pewno wzmacniają. Miałam wiele szczęścia, bo sama kilkukrotnie otarłam się o najgorsze. Nie chcę wchodzić w szczegóły tych wypadków, ale dzięki nim wiem, że potem przewartościowujesz sobie pewne kwestie; nagle uświadamiasz sobie naprawdę, jak życie jest kruche. Doceniasz to, co masz, wszystkie powszednie problemy tracą moc i stają się błahe. Zdałam sobie również sprawę, jak bliscy mnie kochają, jak przeżywali to, że wszystko mogło skończyć się inaczej. Takie wydarzenia też pomagają zdystansować się do wielu spraw.

e.f.: Teraz czerpiesz z życia pełnymi garściami i krok po kroku spełniasz swoje fitnessowe marzenia. Zaczęłaś od żywiołu wody, czyli aqua aerobicu. Potem ziemia – czyli sala fitness; ogień – ciężkie treningi, które są Twoimi ulubionymi, a teraz wzbijasz się powietrze na lekcjach aerial na taśmach. Rozumiem, że Twoim zdaniem dobry instruktor i trener powinien mieć wszechstronne przygotowanie, zamiast stawać się specjalistą w jednej dziedzinie?

A.J.: Moim zdaniem potrzebujemy i jednych, i drugich. Instruktor fitness powinien być wszechstronny, ale trener już niekoniecznie. Ja zawsze chciałam być wszechstronna, ponieważ dzięki temu się nie nudzę. Spełniając się w różnych dziedzinach, mogę prowadzić ciekawsze zajęcia, ale mam też swoje „koniki”, w których czuje się zdecydowanie najlepiej. Ta wszechstronność bardzo pomaga mi też w treningach personalnych. Dzięki niej łatwiej realizować różne cele podopiecznych, ale do pewnego etapu (poziomu) np. przy przygotowaniu motorycznym, poleciłabym jednak specjalistę w danej dziedzinie, który - skupiając się na jednym typie treningu - na pewno ma większą wiedzę.

tiguar to akcesoria dla silnych kobiet

ef.: Nawiązałam do żywiołów, ponieważ zostałaś ambasadorką marki tiguar, której najnowszy katalog został stworzony w oparciu właśnie o cztery żywioły. Co, jako kobietę i trenera, urzekło Cię w akcesoriach tej marki?

A.J.: Przede wszystkim, moja „przyjaciółka” sztanga! A także właśnie ta lubiana przeze mnie wszechstronność. W asortymencie tej marki każdy znajdzie coś dla siebie. Prowadzę przeróżne zajęcia - PUMP, TRX, treningi metaboliczne, fitball, BOSU, stretching, zdrowy kręgosłup, TBW, a do tego treningi personalne, gdzie wykorzystuję praktycznie wszystkie akcesoria marki tiguar. Kiedy je dodajemy, każdy trening zyskuje na atrakcyjności. Poza tym, jako kobieta zwracam uwagę na estetykę. W końcu nie ma to jak ćwiczyć z kolorowym kettlem! Brakuje mi tylko jeszcze waszego sprzętu na zajęciach aqua aerobiku. Może warto poszerzyć asortyment i o takie akcesoria...? Będę pierwszą, która je przetestuje!

ef.: Przebyłaś samodzielnie długą drogę od nieśmiałej dziewczynki do silnej, świadomej swojej wartości kobiety. Co najbardziej motywowało Cię w chwilach, gdy nie chciało Ci się ruszyć ręką?

A.J.: Fitness stał się moją pracą, więc przede wszystkim grupa. Każdy ma gorsze dni, ale wchodząc na salę i witając się z nimi zapominam o sobie, natomiast po treningu już nie pamiętam, że coś było nie tak. I właśnie to uczucie mnie motywuje; przypominam sobie, jak wspaniale będę się czuć później. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale w tych momentach czuję, że mogę wszystko. U mnie to działa tak, że aby lepiej motywować innych, sama muszę być zmotywowana. Chyba jestem zawzięta i zwyczajnie lubię realizować cele.

ef.: Dziękuję Ci za rozmowę, a na koniec proszę o kilka motywujących słów dla osób, które uważają, że nie mają w sobie dostatecznie dużo sił, by coś zmienić w swoim życiu.

A.J.: Trafiłam kiedyś na cytat „EVERYTHING YOU NEED IS ALREADY INSIDE” i to do mnie przemówiło. Naprawdę w to uwierzyłam. Każdy z nas już nosi w sobie potencjał, pytanie tylko, jak go wykorzysta. Bądźmy odważni, odważni w działaniu. Kłamstwem jest to, że nie warto, że nie umiesz. Zrób tylko pierwszy krok, a nie zauważysz, kiedy pobiegniesz!

Sztanga tiguar w rękach Aleksandry Jędrosz