Dlaczego nie powinieneś rezygnować z jazdy indoorowej w trakcie sezonu letniego

Kontynuując wątek przygotowania do wyzwań kolarskich w terenie, nie sposób nie odnieść się do pytania, jak mają się do tego treningi Indoor Cyclingowe?

Są osoby, które w sezonie letnim żegnają się z salą na dobre i wracają na nią dopiero wówczas, gdy zrobi się zimniej. A są takie, które chętnie odwiedzają ją niezależnie od pory roku. W jednym i drugim przypadku mam na myśli osoby, które są zaangażowane w kolarstwo outdoorowe. Jedni i drudzy mają również swoje argumenty.

Czemu, moim zdaniem, salę Indoor Cycling warto odwiedzać nawet w samym środku sezonu outdoorowego?

Po pierwsze: Pogoda.

Pierwszy argument to oczywiście pogoda! Żyjemy na takiej szerokości geograficznej, że - delikatnie mówiąc - lato nie jest idealne. Nawet jeśli jest ciepło, to gwałtowne burze mogą diametralnie pokrzyżować nam plany treningowe. I nie mam tu na myśli ciepłego letniego deszczyku, podczas którego jazda na rowerze to po prostu frajda. Mam na myśli takie dni, w których nie sposób wyjść z domu. A wtedy, jeśli jeździsz w outdoorze - z treningu nici! A na sali Indoor Cycling? Sucho, przyjemnie, bezwietrznie i bez ryzyka, że na Twoją głowę spadnie gałąź - po prostu bajka ;)

Po drugie: Czas.

Czas jest nieubłagany. Mamy sto tysięcy rzeczy do zrobienia, a doba jak na złość nigdy nie chce się wydłużyć. Na trening w terenie często musimy poświecić większą część dnia (np. po to, by dojechać do lasu lub wyjechać pod miasto, aby w mniejszym natłoku samochodów spokojnie pokręcić). Oczywistym jest, że nie zawsze możemy sobie na to pozwolić. Rozwiązaniem takiej sytuacji jest sala IC - najczęściej blisko pracy bądź domu lub gdzieś po drodze między jednym  drugim. W kilkadziesiąt minut możemy zrealizować kompletną jednostkę treningową.  

Po trzecie: Precyzja.

Coraz więcej fitness klubów jest wyposażonych w rowery z pomiarem mocy (IC5, IC6, IC7), a co się z tym wiąże - kontrola treningu jest dużo dokładniejsza. Nawet jeśli nie dysponujemy pomiarem mocy w rowerze outdoorowym, to warto pokręcić z watami na sali indoor. Możemy wtedy bardzo precyzyjnie zrealizować trening na poziomie VO2max, na przykład wykonując trening interwałowy w czerwonej strefie mocy (strefa 5). Oczywiście, aby trening był precyzyjny, wcześniej musimy wykonać test FTP.

Po czwarte: Impuls.

Trening na sali jest innym impulsem/bodźcem treningowym. Im większa różnorodność bodźców treningowych, tym nasz organizm jest lepiej przygotowany na różne nietypowe sytuacje podczas wyścigów.

Po piąte: Fun.

Trening na sali jest po prostu fajny :) Ludzie, muzyka, instruktor i atmosfera. Z tym nie da się ot tak rozstać na kilka miesięcy.

Ale czy jeżdżąc w indoorze faktycznie możemy spodziewać się dobrych wyników w outdoorze?

Pan Rith Viola, który wygrał w swojej kategorii wiekowej podczas triathlonowych Mistrzostw Świata IRONMAN KONA na Hawajach w 2014, w tygodniu realizuje treningi tylko na rowerze stacjonarnym w lokalnej siłowni*.

Da się? Da się!

*oryginalny zapis z wywiadu: „All riding is done on Computrainer at a local gym”

Inne osiągnięcia Ritha

7 miejsce Mistrzostwach Świata Ironman 70.3 w 2009 roku
1 miejsce na Ironman 70.3 Vineman w 2012 oraz 2013 roku 
2 miejsce na Ironman Arizona w 2010 roku