Ludzie są piękni - rozmowa z Małgorzatą Prochownik

  • Dział: Wywiady
Małgorzata Prochownik podczas sesji do katalogu marki tiguar Monika Wróblewska-Płocka Małgorzata Prochownik podczas sesji do katalogu marki tiguar

Małgorzata Prochownik to wdzięczny, uśmiechnięty i inspirujący przykład na to, że branża fitness nie wyklucza nikogo – nawet trenerów, którzy mogliby powiedzieć o sobie wiele, ale na pewno nie to, że podczas zajęć emanuje z nich przebojowość. Gosia promieniuje za to na swoich podopiecznych zupełnie innymi przymiotami, których potrzebują równie mocno. To dlatego nasza ambasadorka marki tiguar jest najwłaściwszą osobą, by wątpiących przekonać o tym, że żadna osobowość nie powinna rezygnować z drogi do fitnessowych marzeń.

ekspertfitness.com: Podobno po pierwszym spotkaniu na kursie Instruktor Fitness wyszłaś z sali zapłakana i nie chciałaś tam nigdy więcej wracać. Dlaczego?

Małgorzata Prochownik: Tak, nie chciałam tam wracać. A to dlatego, że od dziecka byłam (a może wciąż jestem) ogromnie nieśmiałą osobą. Nie staję z przodu, nie podnoszę ręki, nie pytana nie odpowiadam (choć zawsze mam bardzo klarowne swoje zdanie na każdy temat). Nie jestem przebojowa, nie krzyczę. Ktoś mógłby zapytać: czy taki powinien być właśnie instruktor fitness...? Cóż, kiedy po raz pierwszy na kursie stanęłam z przodu, przed grupą, i to ja musiałam krzyczeć, prowadzić grupę, rozgrzewkę, ćwiczenia - sparaliżowało mnie. Rozpłakałam się, jak tylko skończyłam swoje zadanie. Do końca dnia zastanawiałam się, jak ja mogłam w ogóle wpaść na pomysł, by zostać instruktorem fitness? Na szczęście miałam cudnych ludzi wokół. To oni dali mi potrzebną siłę i motywację. Nie zapomnę tego bukietu czerwonych róż...

ef.: To co spowodowało, że jednak nie zrezygnowałaś z obranej drogi?

M.P.: Zwyczajnie - nie chciałam się poddać. Zdecydowałam się radzić sobie ze swoją nieśmiałością i kontynuować spełnianie swoich marzeń. W końcu postanowiłam sobie, że będę instruktorem bodyART!

ef.: Czy, według Ciebie, osoby – jak sama podkreślasz, bardzo nieśmiałej - trzeba mieć koniecznie jakieś szczególne predyspozycje, by zostać instruktorem / trenerem?

M.P.: Przede wszystkim, trzeba kochać ludzi i ruch. Nie trzeba mieć jakiś szczególnych predyspozycji, aby zostać instruktorem, za to na pewno należy posiadać związane z tym zainteresowania, być może nawet pasje; chcieć pracować z ludźmi i dla ludzi, dbać o ich zdrowie, motywować ich i potwierdzać to swoją własną postawą, sposobem życia czy nawet odżywiania. Wszystkiego innego można się nauczyć.

Małgorzata Prochownik

ef.: Czy jednak nieśmiała osoba rzeczywiście może poradzić sobie z prowadzeniem grupy? W jaki sposób zapanować nad kilkoma silnymi charakterami na sali?

M.P.: Oczywiście! Każdy może znaleźć na sali zajęcia dla swojej osobowości i prowadzić je w zgodzie ze sobą. Ja dla siebie znalazłam bodyART i pilates. Ze swoim usposobieniem w życiu nie poprowadziłabym, na przykład, „szalonego” stepu! Wszyscy jesteśmy różni i to dobrze, bo przez to rożnych instruktorów potrzeba ludziom na sali fitness. Klienci klubów najczęściej podświadomie szukają swojej energii, a zatem niektórzy z nich poszukują w instruktorze siły, przebojowości, szaleństwa czy krzykliwości, podczas gdy inni spokoju, łagodności i wyciszenia – i takie też zajęcia wybierają. Pamiętajcie więc: wszyscy jesteśmy potrzebni. Najważniejsze, to żebyśmy byli w tym prawdziwi, byśmy do końca byli sobą.

ef.: Co w takim razie doradziłabyś osobie, która czuje pociąg do fitnessu i marzy o związaniu swojego życia z nim, ale z powodu braku przebojowości wciąż jednak ma pewne zahamowania?

M.P.: Zapisuj się na swój wymarzony kurs! Najpierw wyobraź sobie, jakim instruktorem pragniesz być, którą ścieżką chciałbyś w tej branży podążać; czy wolisz zostać instruktorem zajęć grupowych, siłowych, body-mindowych, pilates, czy może jednak trenerem personalnym. Następnie zastanów się, popytaj swojego ulubionego instruktora/trenera, jakie kolejno kursy tam cię doprowadzą, co po drodze musisz doskonalić, co doszkolić, uzupełnić, doczytać, żeby być najlepszym instruktorem tej formy zajęć czy treningów, o jakiej marzysz. I zacznij od pierwszego, podstawowego szkolenia (najważniejszego), które otworzy Ci tę fantastyczną, fitnessową drogę, ale nie poprzestawaj na tym! Korzystaj z kolejnych, wytyczonych szkoleń, warsztatów, aby stawać się najlepszym instruktorem... Twoich własnych wyobrażeń.

ef.: A co bycie instruktorem fitness daje Tobie?

M.P.: Ach, mogłabym o tym napisać książkę, tak wiele pięknych doznań dostarcza mi ten zawód: radość, wiarę, spełnienie, zdrowie... ale jednak najbardziej uszczęśliwia mnie ta wymiana energii, uśmiechów, słów, emocji, wiedzy, wspomnień, wdzięczności, ciepła miedzy ludźmi. Obserwuję to na każdych swoich zajęciach! Akurat moje pozwalają to wszystko dostrzec i pielęgnować. Ta profesja utwierdza mnie w tym, ze ludzie są piękni.

Małgorzata Prochownik - ambasador marki tiguar

ef.: Jesteś jedną z ambasadorek marki tiguar. Czy są jakieś szczególne powody, dla których lubisz tę markę?

M.P.: Uwielbiam wspaniały team tworzący tę markę oraz jakość sprzętu i usług. Marka tiguar ma w swojej ofercie najwyższej jakości sprzęt, dzięki któremu zarówno klienci klubów fitness, jak i uczestnicy treningów personalnych otrzymują największy komfort ćwiczeń. Wzrasta ich efektywność i bezpieczeństwo; do tego ważny jest przyjemny dla oka design. Ja podczas swoich zajęć najczęściej korzystam z „drobnego” sprzętu, tj. piłeczki tiguar MRF ball by OM, ovoball, easyball, heavyball, obręczy do pilatesa, taśmy i, oczywiście, z niezastąpionego rollera. Roller tiguar (mój ulubiony na rynku) i piłeczka tiguar MRF ball by OM to zdecydowanie moje ulubione akcesoria do ćwiczeń. Zresztą, piłeczka tiguar MRF ball by OM jest zawsze ze mną, w mojej kobiecej torebce czy walizce. Nie rozstaję się z nią nigdy.

ef.: Hasło marki tiguar to „smart.brave.independent”. Jakie są Twoje sprawdzone sposoby na rozwijanie w sobie tych przymiotów?

M.P.: Uwaga, będzie nudno, bo to bardzo proste: książki, oddech, ludzie, którymi się otaczam. Książki dają dobre myśli, oddech daje siłę ciału, ludzie dają energię świata.

ef.: Myślisz, że jest szansa, że pochłonie Cię kiedyś np. trening siłowy, a warsztaty „body-mindowe” pójdą w odstawkę?

M.P.: Hahaha! To będzie oznaczało, że powinnam przysiąść i poważnie siebie zapytać: „Czy wszystko z tobą w porządku? Dobrze się dziś czujesz?”

ef.: Powiedz na koniec, czego Ci życzyć? Wydaje się, że masz wszystko, by bez przeszkód sięgać po swoje marzenia.

M.P.: Odwagi!